Wszystkie »

  • Wpisów:8
  • Średnio co: 61 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 08:51
  • Licznik odwiedzin:1 260 / 551 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ta gałąź dobra.. Ta ok... BOŻE! Czemu to JA zawsze muszę chodzić po drewno na opał?! Westchnęłam ciężko gdy nagle przez nieuwagę zahaczyłam nogą o gałąź, której nie zauważyłam w ciemnościach. Zaliczyłam glebę. Moje ubrania całe były w błocie, a drewno mokre od bagien! Wściekła wstałam otrzepując ciuchy. Nie zostało mi nic innego jak zawrócić i nazbierać nowe gałęzie. Stęknęłam i zapaliłam latarkę dającą mi nikłe światełko. Pomacałam kieszeń by upewnić się że nie wypadł mi przy upadku nóż i zawróciłam na pięcie w stronę zarośli. Zniechęcona, pyskując pod nosem przedarłam się wkrótce przez najgorsze rośliny. Mrok na dobre opanował las a światełko latarki na nic się już nie zdawało. Nagle usłyszałam świst. Jako doświadczony morderca zdołałam określić z której strony nadlatuje i z jaką prędkością (no skoro ma się najlepszego nauczyciela w dziedzinie noży i nożyków to nie ma się dziwić!) leci ostrze. Kucnęłam a zaostrzona broń biała głucho wbiła się w pień drzewa za mną. Prowadzona instynktem zabójcy chwyciłam swój nóż z kieszeni i odskoczyłam unikając po raz kolejny strzału ostrzem. Rzutki. Mój przeciwnik nie żałował! Po chwili poleciało z dziesięć kolejnych, na dodatek z różnych stron. - Debile...! Wyjdźcie i walczcie! - Warknęłam odskakując od kolejnego pocisku. Byłam jednak zbyt nieostrożna. Jedna z rzutek przeleciała mi przez mięsień ręki. Stłumiłam krzyk i pobiegłam w stronę z której wyleciała przeskakując nadzwyczaj ostrożnie gałęzie i konary wystające z ziemi. Zobaczyłam zarys postaci która wyciągnęła potężny sztylet z pasa gotowa na obronę i atak. Zaszarżowałam na nią jednak zwinnie uniknęła wszystkich ataków. Technika walki... Masky. Byłam pewna. A Tim jak to Tim - wiadomo. Bez swojego jęczyjojca - Briana i gofroluba nigdzie się nie ruszał! Do moich uszu dobiegł szmer za moimi plecami. Blokując atak chłopaka jednocześnie nogą odepchnęłam jak się okazuje Tobiasza. - Trzech na jedną? Nie macie szans. - Szepnęłam z przekąsem i wskoczyłam na pobliskie drzewo na którym utkwiły trzy nożyki do rzucania. Dobra. Dwójka jest a gdzie.. Nagle usłyszałam strzał. Kula świsnęła nade mną. - Pudło.. - Parsknęłam wyrywając ostrza z pnia. - N-nie prawda.. - Usłyszałam niezwykle spokojny głos Hoodiego. W tym samym momencie wielka gałąź w którą trafiła kula spadła na mnie. Swoim ciężarem powaliła mnie na ziemię. Przy upadku przeorałam prawą stronę twarzy i całe plecy. Nie miałam jednak zamiaru dać im satysfakcji z mojego bólu i zlizałam z kącika ust ciepłą szkarłatną maź. - maluchów porównywać! - Wyparowałam. W moim położeniu było to dziwne, głupie i jakby na to nie patrzeć zabawne. - Co to za różnica? I tak zaraz zginiesz.. - Powiedział bez emocji Toby i poprawił na ramieniu topór po czym spojrzał na Tima. - W czym problem? Wielki Masky chce się zlitować nad wrogiem ze względu na.. Nie wiem.. Przeszłość? - Przyznaję. Przez ten rok czasu zabawny i wiecznie roześmiany gofrolub kompletnie się zmienił.. Skrzywiłam się i spojrzałam na Rogersa z odrazą. - .. Nie. Wal. - Warknął Tim i skinął głową na mnie. Ticci Toby czy jak mu tam teraz zamachnął się na mnie a ja szybko odsunęłam głowę unikając ciosu. Przyciął mi zaledwie końcówki. Parsknął ironicznie jakby miał niezły ubaw patrząc jak walczę o życie resztkami sił. Bracia nawet się nie odzywali wlepiając w przestrzeń puste spojrzenia. - S-spiesz się. W-wieków n-nie mamy. - Westchnął ciut zirytowany Brian. Toby się zamachnął a wtedy prawą ręką złapałam uchwyt topora. - Mała może i jestem ale nie słaba.. - Zachichotałam. - Nie mówcie że ten rok wytarł wam moje zdolności z pamięci...! - Mój głos przepełniony był jadem. Wtedy Hoodie do reszty wnerwiony (jak nigdy!) wycelował mi lufą pistoletu w głowę. - Żegnaj. - Szepnął i pociągną za spust. Zamknęłam oczy i zacisnęłam zęby czekając na to aż kula wbije się w moje ciało. Nagle usłyszałam głuche brzdęknięcie. Momentalnie otworzyłam szeroko oczy. Z drzewa zwisał KageKao. Pocisk odbił się od jego stalowej maski i poleciał gdzieś w inną stronę lasu. Proxy stanęli w pozycjach obronnych gotowi do ataku. Tom parsknął i rzucił im mordercze spojrzenie po czym jednym, sprawnym ruchem zwalił ze mnie gałąź. Już po chwili leżałam w jego ramionach. Zacisnęłam zęby by nie okazać bólu i spojrzałam mu wdzięczna w oczy.
- Będziemy musieli pogadać... - Szepnął zły i zmartwiony. W jego głosie można było wyczuć nutkę troski. Skierowaliśmy się w stronę wrogów. Zza drzew zobaczyłam jak wychodzą jakieś osoby. Oni ich nie zauważyli, a ja nie miałam pewności czy to przypadkiem nie ich wsparcie. Na szczęście jeden z cieni zaatakował nagle Hoodiego. Jeff. Uśmiechnęłam się pod nosem i zerknęłam na drugą osobę, którą okazała się Jane. Zaczęła walczyć z Tobiaszem. Szanse były wyrównane dopiero gdy z drzewa zeskoczył brat Woodsa atakując od tyłu Tima. Obie drużyny odniosły rany ale gdy proxy zaczęli słabnąć powoli wycofali się. Moi "wybawcy" zbliżyli się do mnie i Toma.
- No zostawić na chwilę samą.. - Westchnął Liu przejeżdżając palcem po mojej prawej, po okaleczanej stronie twarzy. Syknęłam z bólu na co ten szybko zabrał dłoń i spojrzał na mnie przepraszająco.
- Musimy szybko ciebie opatrzeć! - Pisnęła Jane. Wtuliłam się wykończona i coraz słabsza w tors KageKao.
- Ooo... - Nie obeszło się bez dogryzki Jeff'a. Chłopak jednak szybko zamilkł obrywając porządnego kuksańca w żebra od nastolatki. Jane wraz z Liu zaczęli zbierać gałęzie na opał które mijaliśmy po drodze do obozu. Jeff szedł za nimi dogryzając co jakiś czas zgryźliwymi uwagami.
- Jak mnie znaleźliście? - Szepnęłam cicho do Toma.
- To nie było trudne zważając na odgłos walki i strzał. - Westchnął Tom oswobadzając na chwilę lewą dłoń i wkładając mi włosy za ucho. Uśmiechnęłam się delikatnie i przymknęłam oczy. Nagle poczułam ciepło na swoich ustach. Zaskoczona i zdezorientowana momentalnie otworzyłam oczy. Brunet całował mnie.. Miał uchyloną maskę a nasze usta złączone były w gorącym pocałunku. Po chwili dotarło do mnie to co się dzieje i oddałam mu. Od zawsze byłam zauroczona w Tomie a to było spełnieniem moich najskrytszych marzeń! Usłyszałam ciche szepty za nami ale zignorowałam tych złośliwców. W tym momencie Tom szybko oderwał się od moich warg i ruszył dalej. Po jego wyrazie widać było że bił się z myślami. Po chwili niespodziewanie odwrócił się przez co Liu o mało na nas nie wpadł.
- Co.. - Zaczął Woods ale Tom przerwał mu gwałtownie mnie przekazując w jego ręce przez co chłopak upuścił wszystkie gałęzie łapiąc mnie.
- Odbiło ci?! - Wrzasnęła na chłopaka zbulwersowana Jane widząc moją minę. Tom jednak jakby ogłuchł wskoczył na drzewo i zniknął wśród liści. Ledwo powstrzymywałam łzy... Przecież wielka Bloody Eli nie może z takiego powodu beczeć! Parsknęłam jedynie, jednak w głębi serca kłębiło mi się od natłoku przygnębiających myśli... Czy ja coś zrobiłam nie tak? A może chichot tamtej trójki go "spłoszył"? A jeżeli on tylko pocałował pod wpływem chwili? Możliwe.. Westchnęłam smętnie i przetarłam dłonią zakrwawiony policzek.
- Ej, ej, ej.. - Złapał moją dłoń szmaragdowooki. - Jeszcze zakażenia brakuje, wiesz?!
Wyjęłam swoją rękę z uścisku i bezwładnie opadłam mu w ramiona. Wszystko mnie bolało jak cholera!
- Nie martw się.. - Powiedziała dodając mi otuchy z kobiecą troskliwością Jane.
- Nie martwię się. - Rzuciłam przymykając wykończona fizycznie i teraz i psychicznie oczy.
- No faktycznie nie! - Wyparował zgryźliwie Jeff. Ale i w jego tonie było czuć nie zręczność z zaistniałej sytuacji.
- Daj jej spokój... - Stęknęła Jane i popatrzyła wściekła na czarno włosego.
- A... Jak to się stało że ciebie zaatakowali? Jakbyś wróciła wcześniej to byś uniknęła spotkania z nimi! - Chłopak nie dawał mi spokoju.
Wszyscy zamilkli czekając co powiem. Jednak nie odzywałam się. No bo co powiem? Że wypieprzyłam się na glebę potykając o korzeń?!
- Potem opowiesz.. - Zaczął Liu widząc moją niepewną min. - Teraz musimy jak najszybciej ciebie opatrzeć.
I na tym nasza rozmowa na razie się skończyła.
Po krótkiej sprzeczce naszych gołąbeczków - pana wielki uśmiech i Jane, doszliśmy do obozu schowanego między gęstymi drzewami lasu. Przecisnęliśmy się przez pnie i Jeff przesuną wielki głaz odsłaniając przejście w podziemia. Kiedy zeszliśmy po stromych ściankach znaleźliśmy się w naszej małej "oazie". Pomijając mnie, Jeff'a, Jane, Liu oraz KageKao była tam cała nasza ekipa, czyli Nina, Kate, Eyeless Jack, nasz wierny pies - Smile oraz doktorek Smiley, którego byłam uczennicą wraz z Nurse Ann. Nieliczna z nas grupa w porównaniu do wrogiego oddziału.. :/ W ich skład wchodzą (niegdyś nasi przyjaciele..): Tim, Brian, Toby, Helen, Savio, Ben, Roześmiany, Jason, Clockwork, Judge Angels, Lazarii, Puppeter oraz Candy.
- Boże! Co jej? Znowu oni..? - Spytała Ann podbiegając do naszego oddzialiku jako pierwsza.
- Zawołaj doktora. - Powiedział Liu kładąc mnie na stare łóżko. Przymknęłam oczy i zacisnęłam zęby by nie dać po sobie poznać że mnie boli. Po chwili przyszedł Smiley z Nurse Ann u boku.
- Oby zakażenie się nie wdało. - Rzekł zakładając na usta maskę i przemywając moją ranę, jedna po drugiej wodą utlenioną. Syknęłam parę razy kiedy nie wytrzymywałam pieczenia ale dałam radę.
- Trzeba w końcu to zakończyć. - Usłyszałam czyjś stłumiony głos zza kamiennej ściany.
- Wiem.. Trzeba wprowadzić w życie nasz plan. Nie możemy pozwolić by mordowali naszych.
- No. Gdyby nie Tom to kulą by jej głowę! - Doszła trzecia osoba której głos przepełniała gorycz.
Nagle poczułam igłę w karku. Zerknęłam na doktorka.
- Trzeba zaszyć rany na plecach. - Szepnął z delikatnym uśmiechem i to ostatnie co pamiętam gdyż lek nasenny zaczął działać...





Jeżeli chcesz poznać dalszą historię to zapraszam na:
http://samequizy.pl/author/lovelov/



 

 
Zapraszam na bloga mojej kochanej SIS ^^
http://headmi_killer.pinger.pl/
 

 
[Mirtis]- Headmi! Ale jazda!!! ^^ Już dzisiaj w życie wchodzi nasz plan!!! Ale się CIESZĘ!!!
[Headmi] - Uuuuuuu ^^ Nasza baza... Jej! <3 Oby wszystko poszło zgodnie z planem!
[Jeff] - Co?!
[Mirtis] - Najwyżej włączymy w życie plan B... ^^
[Jeff]- C-O?!
[Headmi] - Albo C... Musi się udać XD
[Jeff] - KUFA! CO?!?!?!?!?!?!?
[Mirtis i Headmi] - Jeff.. -,- Nie przeszkadzaj -,-
[Jeff] - Będę przeszkadzał ile chce...! Chyba że się dowiem o co chodzi...
[Headmi] - A za buziaka się odczepisz?! -,-
[Jeff] - Może... (ಠ‿ಠ)
[Mirtis] - *zasłania oczy bliska zżyganiu*
[Jeff i Headmi] - *CMOK*
[Headmi] - A TERAZ WON -,-
[Mirtis] - Yyyyy... Headmi?! On się z-zaciął? O.O
[Headmi] - *macha ręką przed oczami białoryja* Wow!
[Mirtis] - Heuheuheu...! Myślisz SIS o tym samym co ja??? (ಠ‿ಠ)
[Headmi] - (ಠ‿ಠ)
[Mirtis] - *wyciąga z komody kosmetyczke a z niej.... BAM, BAM, BAAAAAAAAM! Pomadkę (ಠ‿ಠ)*
[Headmi] -Dawaj kochana... Czyn powinność (ಠ‿ಠ)
[Mirtis] - *Bazgr, bazgr, bazgr!*
[Headmi i Mirtis] - A teraz w NOGI!!!!!!!!!
[Jeff] - C-co... C-co jest? A mniejsza.. *wychodzi z pokoju niczego nie świadomy (ಠ‿ಠ)*

--- w lesie (perspektywa Jeff'a) ---

[Toby] - Gdzie się włó...... *pada na ziemię i zwija ze śmiechu*
[Jeff] - CO?!
[Hoodie i Masky] - (również tarzają się na ziemi ze śmiechu) T-t-t-t-twoja TWARZ!
[Jeff] - O.O

--- w kuchni (z perspektywy kobitek) ---

[Headmi] - Hehehehehehehehehehe!
[Mirtis]- HeheheheheheheheheheHeheheheheheheheheheHeheheheheheheheheheHeheheheheheheheheheHeheheheheheheheheheHehehehehehehehehehe!


(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)(ಠ‿ಠ)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Mirtis] - Liu, Liu, Liu!
[Liu] - Tak, tak, tak?
[Jeff] - Jestem Jeff, Jeff, Jeff ^^
[Mirtis] - *facepalm* Jeff! Sio! Teraz nie mam czasu się z tobą bawić -,-
[Liu] - O.O
[Mirtis] - KLOCKAMI DEBILU!
[Liu] - O.O
[Mirtis] - TY DURNIU! Klockami lego a nie.. "takimi" -,-
[Jeff] - *głupkowaty śmiech*
[Liu] - Ja wcale nie miałem takich rzeczy na myśli..!
[Jeff] - A wmawiaj se brat XD
[Mirtis] - Mniejsza.. Liu! Nasza szkoła kryje "taaaajemnice" ^^
[Liu] - Co ty nie powiesz... -,- A ja jestem Mona Liza!
[Jeff i Mirtis] - O.O
[Liu] - To był sarkazm -,-
[Mirtis] - Ale na serio! Ja i moja SIS odkryłyśmy tajne przejście ♡.♡
[Liu] - I mam w to uwierzyć..? Za durnia mnie masz?!
[Mirtis] - *szepce do Jeffa* Mam skłamać czy powiedzieć prawdę?
[Liu] - SŁYSZAŁEM! Czyli uważasz mnie za debila?!
[Mirtis] - Tak i nie..
[Liu] - TAK czy NIE? -,-
[Jeff] - Zdecydowanie TAK...
[Mirtis] - Nom.
[Liu] - *facepalm*
[Jeff] - Dobra.. Mniejsza! Liu to debil - wiadomo! Ale co jest z tymi tajnymi przejściami..?! W SZKOLE?!
[Liu] - *facepalm*
[Mirtis] - NO! Nie wiarygodne ♡.♡ NORMALNIE WSZĘDZIE BYM SIĘ SPODZIEWAŁA TYLKO NIE W SZ.K.O.L.E! XD
[Jeff] - Co jeszcze wiesz?! Byłaś już tam?!
[Mirtis] - Nie... Ale nie jestem sama w tej zwariowanej przygodzie! ^^
[Jeff] - Ja jestem z tobą?! ♡.♡
[Mirtis] - Headmi! ^^
[Jeff] - To moje drugie imię? O.O
[Mirtus] - To twoja dziewczyna durniu -,- I moja SIS ^^ Razem to odkryłyśmy i razem będziemy to drążyć! Ale jazda!
[Liu] - No normalnie lepszej bajeczki nie mogłaś wymyślić! -,- Może jeszcze jakieś tajne skrytki są w tej "szkole"?!
[Jeff] - Są?
[Mirtis] - TAK! ^^
[Liu] - -,-
[Jeff] - GDZIE?
[Mirtis] - Tajna! Nie rozumiesz...? T.A.J.N.A!
[Jeff] - To.. Gdzie ta "tajna" kryjówka? ^^ Wiesz przecież że nikomu nie wygadam!
[Liu] - Phi.. To już Mirtis lepsze bajki opowiada! Ty i tajemnice nie trzymacie się razem...
[Jeff] - Ten "stary Jeff" sprzed dwóch dni już nie istnieje! Teraz jest "nowy, dyskretny Jeff" ^^
[Liu i Mirtis] - Taaaa...
[Jeff] - Czyli nie powiesz? -,-
[Mirtis] - ZDECYDOWANIE NIE! Nie chce by zaraz cały świat wiedział... -,-
[Jeff] - I tak się dowiem.. Zobaczysz!
[Liu] - Co do "szkoły" to.. Czyli masz kochana tam tajne przejścia, skrytki... I co?! Może jeszcze las z tajnym obozem? XD
[Mirtis] - SKĄD WIESZ?! O.O
[Jeff i Liu] - O.O
[Liu] - BOŻE... -,- I ja mam w to uwierzyć? Phii... *wychodzi z pokoju przez okno*
[Mirtis] - KURDE! CZEMU W.SZ.Y.S.C.Y *patrzy na Jeffa* WYCHODZĄ PRZEZ OKNO?! MACIE DO CHOLERY OD TEGO DRZWI -,-
[Jeff] - Ja ci wierze...!
[Mirtis] - I tak nie powiem gdzie ta skrytka.. Nie podlizuj sie -,-
[Jeff] - *obrażony wyskakuje przez okno*
[Mirtis] - DRZWI... MACIE D-RZ-W-I! -,-
  • awatar Mirtis: @♥тα.ѕαмα.ℓє¢z.ιииα.♥: Hihi XD Taki komek wyraża więcej niż tysiąc słów.. ^^ (Nie! Ja mówię serio! Na pewno więcej XD) I bardzo ci dziękuję za pozytywną opinię...! ♡.♡ I.. Ja też nie wiem jak to się nazywa... :3 Może rozmowa a może dialog. Trza jeszcze ustalić XD
  • awatar ♥тα.ѕαмα.ℓє¢z.ιииα.♥: Ey ja czytam XD Tylko nie umiem komentować :D A tu masz dowód: Mirtis] - Liu, Liu, Liu! [Liu] - Tak, tak, tak? [Jeff] - Jestem Jeff, Jeff, Jeff ^^ [Mirtis] - *facepalm* Jeff! Sio! Teraz nie mam czasu się z tobą bawić -,- [Liu] - O.O [Mirtis] - KLOCKAMI DEBILU! [Liu] - O.O [Mirtis] - TY DURNIU! Klockami lego a nie.. "takimi" -,- [Jeff] - *głupkowaty śmiech* [Liu] - Ja wcale nie miałem takich rzeczy na myśli..! [Jeff] - A wmawiaj se brat XD [Mirtis] - Mniejsza.. Liu! Nasza szkoła kryje "taaaajemnice" ^^ [Liu] - Co ty nie powiesz... -,- A ja jestem Mona Liza! [Jeff i Mirtis] - O.O [Liu] - To był sarkazm -,- [Mirtis] - Ale na serio! Ja i moja SIS odkryłyśmy tajne przejście ♡.♡ [Liu] - I mam w to uwierzyć..? Za durnia mnie masz?! [Mirtis] - *szepce do Jeffa* Mam skłamać czy powiedzieć prawdę? [Liu] - SŁYSZAŁEM! Czyli uważasz mnie za debila?! [Mirtis] - Tak i nie.. Dobra jestem debilem. Wklejam na twojego bloga kawałek twojego... nie wiem jak nazwać ale podoba mi się :D
  • awatar ♥тα.ѕαмα.ℓє¢z.ιииα.♥: Tajna... -,- Podejrzane...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
[Liu] - Mirtis! Rozchmurz się.. Co ci Jeff zrobił!?
[Jeff] - ZAWSZE JA WINNY -,- Ciastka znikły.. MOJA WINA! Rezydencja wybuchła.. M-O-J-A WINA! Nie.. No to akurat moja... Ale wiecie o co chodzi!
[Liu] - Taaaaaa...
[Mirtis] - Jak życie się pieprzy to jest się smutnym.. Proste?!
[Liu] - Kochanie...
[Jeff] - Phi!
[Mirtis] - Weźcie się odczepcie! -,- Won z mojego domu!
[Liu] - Jeff! Słyszysz..? WON!
[Jeff] - Mirtis! Powiedz mu że to o niego chodzi.
[Mirti] - Tak...
[Liu] - O.O
[Jeff] - HA!
[Murtis] - I o ciebie.. W-O-N!
[Jeff] - Okresik?
[Mirtis] - W-O-N.
[Liu] - Mirtis.. Powiedz co jest...!
[Mirtis] - Nie mam zamiaru! Mam wszystkiego dość -,- Tak to jest jak na nikim nie można polegać...!
[Liu] - Jak to..?
[Jeff] - A MY.. ZNACZY JA?!
[Mirtis] - To nie o to chodzi... W-O-N!
[Liu] - Chodźmy Jeff.. Mirtis. Jak coś to dzwoń.. Będę od razu.
[Jeff] - :<
[Jeff i Liu] - *wychodzą*
[Mirtis] - *rzuca się na łóżko i zalewa łzami*
 

 
[Mirtis] - Jeff mnie szantażuje! No jak tak można?! Mam go przeprosić, tak.. PRZEPROSIĆ! O.O A jak nie to świnia żelków mi nie da!
[Jeff] - Świnia..? To nie brzmi jak "przepraszam" -,-
[Mirtis] - JA NIE ZAMIERZAM PRZEPRASZAĆ! Dawaj ch*lera ŻELKI!
[Jeff] - To chociaż poproś...
[Mirtis] - *robi dziwne miny jakby miała coś powiedzieć, coś bardzo trudnego ale nie może wyksztusić ani słowa*
[Jeff] - *facepalm*
[Mirtis] - Prrrrr.... Rrrr..... Prrrrrroooooooo *kaszel* prooooooooossssssszzzzzzz.... Pro, pro.... *wdech* proszeeeeeee, prosz.... *blednie z wysiłku* proszę!
[Jeff] - I co? Takie to trudne? -,-
[Mirtis] - TAK! Omało nie zeszłam! NIGDY WIĘCEJ TEGO PASKUDNEGO SŁOWA NIE POWIEM! A TERAZ DAWAJ Ż.E.L.K.I! -,-
[Jeff] - Zapomniałem wziąć z rezydencji O:)
[Mirtis] - [CENZURA], ty [CENZURA] [CENZURA], jak ja ci [CENZURA] [CENZURA] w ten [CENZURA] ryj *poziom czerwieni - level HARD*
[Jeff] - Ty masz dopiero 16 lat! Poproszę Bena by te słowa cenzurował O.O WSTYDŹ SIĘ!
[Mirtis] - Mam dobrego nauczyciela... -,-
[Jeff] - Kogo?
[Mirtis] - Zgaduj -,-
[Jeff] - E.... Helenkę?
[Mirtis] - -,-
[Jeff] - Ta mina znaczy "nie"?
[Mirtis] - RUSZ ŁBEM! Dam ci podpowiedź.. -,- Ma biały ryj z wielkim krwawym uśmiechem...
[Jeff] - Jane?
[Mirtis] - Debil.. -,- E, e, e... STOP! Nie zmieniaj tematu! :< Pedałuj po żelki do pierdonki!
[Jeff] - Nie mam zamiaru...! *kładzie sie na kanapę i zarzuca nogi na poręcz*
[Murtis] - Jeffi... WON PO ŻELKI!
[Jeff] - *zrywa się unikając ciosu patelnią i wybiega przez drzwi* BOŻE! KOBIETO! ZARAZ DAM -,-
[Mirtis] - I tak kochani.. A w sumie kochane bo to bardziej działa przy użyciu kobiet na mężczyzn.. Tak o to się ponagla faceta do działania ^^ Dobra patelnia z Pierdonki (najwyżej może być jeszcze z Tesco) i facet spieprza gdzie popadnie. A żeby mieć spokój robi to co mu się każe...! JEJ! ^^
Zaraz... Zaraz.. GDZIE ON POBIEGŁ?! PIERDONKA W DRUGĄ STRONĘ O.O O ch*lera! SPIEPRZA! *rzuca się z patelnią w pogoń za Woodsem* /////////////// przerwa w nadawaniu


 

 
Moja mała Iskierka kończy dzisiaj.. ROK ^^ Boshe.. Ale ten czas szybko leci.. WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO SKARBIE ♡.♡
Tutaj zdjęcia mojej małej oraz filmik (o ile się dośle XD Oby :3)













Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
[Jeff] - Mirtis! Oderwij się od konsoli i chodź dodaj jakiś wpis..!
[Mirtis] - NIE JESTEŚ MOJĄ MATKĄ!
[Jeff] - A kto ci kazał zakładać bloga?! Teraz jesteś za niego odpowiedzialna!
[Mirtis] - Mam to w du*ie... Sam coś dodaj a mnie daj święty spokój!
[Jeff] - Co za dzieciak... -,-
[Mirtis] - MAM 16 LAT!!!!!!!!!!
[Jeff] - A zachowujesz się gorzej od Sally i Ben'a łącznie.
[Mirtis] - Nie pie*rz tylko kulturalnie dodaj za mnie wpis bo ja tak chce.
[Jeff] - *facepalm* Dobra... Mirtis to STRASZNY leń więc...
[Mirtis] - HEJ!!!
[Jeff] - Co hej? -,- Stwierdzam fakty...
[Mirtis] - Na jakiej podstawie?!
[Jeff] - Hmmmm.. Pomyślmy... Leniłaś się wyłączyć telewizor więc rzucałaś poduszkami w Liu by to za ciebie zrobił... Leniłaś się podlać kwiatek więc go do wody w wannie cisnęłaś i oczywiście... KOCHANY LIU MUSIAŁ SPRZĄTAĆ!... Leniłaś się pójść do sklepu więc wysłałaś Liu... Wymieniać dalej..? xP
[Mirtis] - Stul ryj... -,- Nie zajmuj się wytykaniem mi moich błędów których wcale nie mam tylko mnie przedstaw!
[Jeff] - Taaaa... Właśnie to robię. Pierwszy punkt gieromaniaku mojego przedstawienia ciebie to opisanie twojego lenistwa! (ಠ‿ಠ)
[Mirtis] - *facepalm*
[Jeff] - Przejdźmy dalej... Ta laleczka kocha creepypasty (w tym mnie NAJBARDZIEJ!) (ಠ⍊ಠ)
[Mirtis] - ZAPOMNIJ BIAŁOMORDY! xP C.H.O.D.Z. Ę Z L.I.U!
[Jeff] - O matko! Pierwszy raz przeliterowała coś z własnej woli! O.O
[Mirtis] - Dobra.. Nie pie*rz tylko kontynuuj.
[Jeff] - Normalnie najlepsza przyjaciółka forever -.-
[Mirtis] - ^^
[Jeff] - SARKAZM! TO BYŁ DZIEWCZYNO SARKAZM! Mniejsza... Mam cię dość... Sama się przedstawiaj... *wyskakuje z pokoju przez okno wnerwiony*
[Mirtis] - A WIEDZ ŻE DODAM! COŚ DODAM! IDŹ SOBIE! WCALE CIĘ NIE POTRZEBUJE! A więc... *szuka guzika wyłącz komputer* Pa ^^ /////////////// PRZERWA W NADAWANIU